wtorek, 24 marca 2015

JEANNE LANVIN MARZENIE O MODZIE



      
           

                                     Afisz wystawy Jeanne Lanvin w Palais Galliera w Paryżu

 W paryskim Pallais Galliera można oglądać wystawę poświęconą osobie i twórczości Jeanne Lanvin /1867-1946/, słynnej krawcowej, której dom mody jest najstarszym  działającym wciąż paryskim maison de  couture. Obchodzi właśnie  125-lecie swojego istnienia.  Muzeum Galliera we współpracy z dyrektorem artystycznym Lanvin, Alber Elbaz – autorem scenografii tej ekspozycji,  zgromadziło w swoich niedawno odnowionych wnętrzach ponad setkę oryginalnych modeli  Jeanne Lanvin pochodzących zarówno ze zbiorów własnych, jak też stanowiących zasoby Patrimoine Lanvin.

                             Fragment wystawy w Palais Galliera
                                ©Pierre Antoine.

Rezygnując z porządku chronologicznego autorzy wystawy postanowili położyć akcent bardziej na samej technice i metodzie pracy wielkiej kreatorki, dla której nieustannym źródłem inspiracji  była sztuka i historia. Wystawa jest „okazją do spotkania z pracą, intuicją, sukcesem i rozumieniem nowoczesnego świata tej dyskretnej kobiety o losie wyjątkowym”[1].



                                                     Jeanne Lanvin par Harcourt 
                                                © Patrimoine Lanvin
   

Jeanne Lanvin debiutowała jako modystka w 1885 roku. Parę lat później /1889/ otworzyła na rue Boissy d`Anglas pod numerem 16 butik o nazwie  „Lanvin /Mlle Jeanne/Modes” by wkrótce przenieść się na najsłynniejszą paryską ulicę mody, pod adres 22 rue Faubourg-Saint-Honore. Córka Margueritte, urodzona w 1897, późniejsza księżna de Polignac, stała się dla niej inspiracją do odkrycia świata odzieży dziecięcej jako pola kreacji. 


                                                  Dessin Maison Lanvin 
                                            « Les petites filles modèles », 1925. 
                                            © Patrimoine Lanvin

Tak powstaje w 1908 departament dziecięcy, a  rok później  departament młodej dziewczyny i kobiety. Wtedy  Jeanne Lanvin przekracza próg wielkiej mody wstępując do Chambre syndicale de la couture. Kolejno powstają departamenty: ślubny, bielizny i futer, potem dekoracji i sportu, wreszcie w 1926 departament mody męskiej. 


                                                    Dessin Maison Lanvin « La Cavallini & Rita », 1925. 
                                               © Patrimoine Lanvin

 Lanvin miała na prawdę  szerokie horyzonty i pojmowała modę jako rozległe pole związane z całym stylem życia /life style/.[2] Podobnie, jak inni wielcy krawcy tego czasu otworzyła filie w słynnych miejscowościach uzdrowiskowo-wakacyjnych: Biarritz, Deauville, Le Touquet, Cannes, a także za granicą, w Barcelonie i Buenos-Aires.



                                    Dessin Maison Lanvin « Lesbos & Claire de lune », 1925. 
                                 © Patrimoine Lanvin

 Lanvin kojarzy się z błękitem, specjalnym jego odcieniem, zapożyczonym z  malarstwa włoskiego Quattrocento i Fra Angelika. „Bleu Lanvin”, ten kolor -fetysz, towarzyszyć będzie jej kreacji, obecny w tonacji tkanin, w wystroju wnętrz jej butików i prywatnych apartamentów, w opakowaniach i wszelkiego rodzaju dodatkach i akcesoriach składających się na wizerunek marki.

                                        Dessin Maison Lanvin « La Diva », hiver 1935-1936.
                                        © Patrimoine Lanvin
 
 Z nazwiskiem Lanvin kojarzą się też  perfumy Arpege, najsłynniejszy jej zapach, stworzony  w 1927 roku dla uczczenia 30-tych urodzin córki Margueritte. Flakon w formie czarnej kuli zaprojektował  Armand-Albert Rateau, architekt dekorator wnętrz, z którym współpracowała już od początku lat 20-tych. Zdobi go logo domu mody stworzone przez Paul`a Iribe /tego samego który zaprojektował logo dla Poiret`a/ a przedstawiające dwie postaci, matkę i córkę, trzymające się za ręce w tańcu, nierozłączne. To samo, które do dzisiaj symbolizuje dom mody Lanvin, i o którym Alber Elbaz mówi że „zawiera ono całego ducha, duszę domu Lanvin”. 


                                                                   Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                        ©Pierre Antoine.




                                           Fragment wystawy w Palais Galliera
                                           ©Pierre Antoine.
 Tego ducha twórcy wystawy chcieli w pierwszym rzędzie przekazać zastanawiając się nad formułą ekspozycji. Wybrali tą, skupiającą się wokół zobrazowania wyjątkowego marzenia o modzie Jeanne Lanvin. Nie daty ani systematycznie ułożone w porządku historycznym eksponaty, ale samo dotknięcie tego świata kreacji poprzez stworzenie niedopowiedzianej, ulotnej aury, w której piękne modele przenikają się z bogatym i różnorodnym światem poszukiwań i inspiracji niezwykłej krawcowej. Tą ideę wspiera scenografia, której pomysł polega na zastosowaniu  systemu lustrzanych tafli, które odbijają unikalne kreacje. Można je przez to oglądać przybliżone, a równocześnie jakby trochę nierzeczywiste poprzez delikatne rozmycie.

                       Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                       ©Pierre Antoine.

Alber Elbaz dyskretnie wycofujący się poza postać słynnej fundatorki, nie chcąc eksponowania w kontekście tej wystawy własnych osoby stwierdza, że chciałby usłyszeć jak zwiedzający pod jej wrażeniem mówią: „Kocham Jeanne Lanvin”. Alber Elbaz,  sam wielce utalentowany, służy talentowi swojej wielkiej poprzedniczki działając „tak jak ci wielcy autorzy, którzy umieli dać swój talent tłumacząc innych podziwianych przez siebie pisarzy literackiego dziedzictwa.” [3]

                               Fragment wystawy w Palais Galliera
                               ©Pierre Antoine.

Wystawa podzielona na kilka sekwencji rozwijających się wokół różnych tematów, w kolejnych salach Palais Galliera,  pokazuje umiejętności skupione w rękach pracowników i współpracowników Jeanne Lanvin, jej inspiracje płynące z rozmaitych źródeł, historycznych, etnicznych, artystycznych, różne nurty w ramach bardzo jednolitego stylu ukształtowanego pod wpływem klasycyzmu a la francaise i geometryzmu lat 20-tych, w którym centralne miejsce zajmuje kobieta, młoda dziewczyna i dziecko.

                       Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                                   ©Pierre Antoine.




Jeanne Lanvin to nieporównywalna z niczym technika wykonania
precyzja i wirtuozeria haftów, pikowań, aplikacji, krzyżyków, spirali i wycięć, gra matowego i przeźroczystego, dialog robe de style  z linią tuby lat 20-tych, wywodzących się z baroku ozdób   z deseniami geometryzującymi, mającymi swe źródło w kubizmie i sztuce abstrakcyjnej. Zadziwiające połączenie tradycji z nowoczesnością, które dało w efekcie styl nierozerwalnie związany z osobowością poszukującą Jeanne Lanvin. Poszukującą wszędzie: w historii, w bibliotekach, w podróżach, w sztuce, w etnografii. 

 
Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                                   ©Pierre Antoine.

W albumach zestawione są próbki rozmaitych tekstyliów, etnicznych materiałów przywożonych  z podróży lub kupowanych na pchlim targu; są też karnety z próbkami haftów zrealizowanych przez jej trzy specjalistyczne ateliers. To wszystko poszerza bogate imaginarium Jeanne Lanvin, które dotyka także tematyki średniowiecznej i religijnej, zawsze jednak wysublimowanej potem w pracy projektowej nad konkretnymi modelami.


Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                                   ©Pierre Antoine.

 W tradycję historyzującą wpisuje się wspomniana już i  będąca wizytówką Lanvin robe de style /suknia stylowa/, która spotkała się z wielkim sukcesem i  stanowi o sławie tego domu mody stawszy się po prostu „suknią Lanvin”. 
Prosty model z bufiastą spódnicą, wywodzący się z krynoliny wojennej /1915/ „zawdzięcza tyleż XVIII wiekowi, co Drugiemu Imperium, tyleż panier co krynolinie” -  pisze w katalogu wystawy Sophie Grossiord. Największy rozkwit robe de style przeżywa u Lanvin w latach 20-tych, a więc w okresie pełnego stylu chłopczycy i powszechnej linii tuby, stając się alternatywną formą dla sukni coctailowych, ceremonialnych i wieczorowych. Pojawiając  się w każdej kolekcji Lanvin, przechodząc najrozmaitsze zmiany proporcji i detali, staje się niemal sygnaturą kreatorki.

Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                    ©Pierre Antoine.

Suknia często ozdobiona wstążkami, kokardami, węzłami, niekiedy o zadziwiających proporcjach, zawsze oparta na kompozycji wąskiej wyszczuplającej góry i rozpostartej na obręczach, poszerzonej spódnicy, o długościach zmiennych i nie wiele sobie robiących z obowiązujących trendów, stanowiła delikatną i romantyczną przeciwwagę dla geometrycznych i mało kobiecych linii a la garconne. Lanvin pozostała jej wierna także w latach 30-tych, kiedy to powstają w tym stylu długie suknie wieczorowe.
Sophie Grossiord zauważa w tych stylowych sukniach Jeanne Lanvin zapowiedź powojennego New Look`u Diora, który z nostalgią wspominał znane mu z wczesnej młodości kreacje dziewcząt z jego otoczenia.

Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                     ©Pierre Antoine.


Jeanne Lanvin pozostawiła ponad pięćset modeli przechowywanych w kufrach na przepastnych strychach jej domu mody. Odnaleziono je dopiero w roku 1980. Choć nie numerowane, miały swoje imiona. Jak dowodzą tego znalezione albumy, każdy model demonstrowany klientkom lub prasie  był utrwalany w rysunku albo gwaszu sporządzanym  w atelier rysunku. W ten sposób dokumentowała każdą swoją kolekcję. Modelistki pracowały z tkaniną na manekinie, a dopiero potem gotowe modele były przekładane na szkice.


                  Dessin Maison Lanvin « Scintillante », été 1939. 
                                       © Patrimoine Lanvin

Maison Lanvin kontynuuje tą tradycję archiwizowania i przechowuje rysunki kolejnych pracujących tu projektantów-następców Jeanne Lanvin /a byli wśród nich, przed Elbazem, Antonio del Castillo i Claude Montana/. Powstał w ten sposób zespół trzystu albumów, obecnie także  w formie cyfrowej, przechowywanych przez Patrimoine Lanvin, w którego zasobach znajdują się także meble i elementy wyposażenia wnętrz, jakie powstawały w spółce z architektem Armand-Albert Rateau od początku lat 20-tych. 

                
Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                                               ©Pierre Antoine.
Należy do nich także gabinet do pracy Jeanne Lanvin, mieszczący się na trzecim piętrze historycznego budynku przy rue Faubourg Saint-Honore, z wystrojem autorstwa Eugene Printz z 1931 r. Biurko z czarnej laki i metalu, olbrzymia biblioteka, zajmująca prawie całą przestrzeń, w niej książki, egzemplarze żurnali, karnety podróżne, a nawet, za witrynami ze szkła, egzotyczne szale i etniczne kostiumy przywiezione z podróży – wszystko to jest nadal pieczołowicie utrzymywane i konserwowane.

                 
Fragment wystawy w Palais Galliera
                                                                   ©Pierre Antoine.

Na straży tego niezwykłego dziedzictwa stoi od 2001 r. główny projektant i dyrektor artystyczny domu mody Lanvin – Alber Elbaz, który jest również autorem witryn butiku. Od jakiegoś czasu bywając  w Paryżu zaczęłam zauważać te witryny, o specyficznym, oryginalnym stylu, przeczuwając, że to właśnie on je wymyśla, tak bardzo spójne mi się wydawały z jego kreacjami. Elbaz wyznał przy okazji wystawy w Palais Galliera, że uwielbia robić te witryny.
Scenografia Wystawy w Palais Galliera, to zupełnie inna bajka. Wyzwania tego podjął sę z właściwą sobie delikatnością i pokorą wobec darzonego przez siebie wielkim szacunkiem dorobku Mdme Lanvin. Unikając opowieści o sobie sprawił, że opowieść o jego wielkiej poprzedniczce stała się fascynująca i otworzyła dla widzów  tej pierwszej paryskiej retrospektywy Lanvin niepowtarzalny świat jej wyobraźni.
 
Wystawa w Pallais Galliera czynna jest od 8 marca do 23 sierpnia 2015.


Tekst  napisany w oparciu o materiały prasowe Palais Galliera. All rights reserved.
Zdjęcia zostały usunięte z postu po zakończeniu wystawy ze względu na wymogi związane z prawem do publikacji aktualnym tylko w czasie trwania wystawy.




[1] Dossier de Presse
[2] O.Saillard, katalog wystawy
[3] O.Saillard, katalog wystawy

niedziela, 18 stycznia 2015

Do mody ze szkiełkiem i okiem - refleksje po konferencji "Sztuka stroju. Strój w sztuce".






   Na blogu poświęconym modzie i sztuce nie mogłabym nie umieścić relacji z wydarzenia, które związkom tych dwóch dziedzin zostało poświęcone.
W końcu tygodnia miałam okazję uczestniczyć w konferencji naukowej zorganizowanej przez  Polski Instytut Studiów nad Sztuką Świata, Klub Kostiumologii i Tkaniny Artystycznej przy Oddziale Warszawskim SHS oraz warszawskie Muzeum Azji i Pacyfiku. 
Debata stanowiła kontynuację wcześniejszego /2012/ interdyscyplinarnego spotkania historyków sztuki, kostiumologów, antropologów, kulturoznawców/ pod hasłem „Strój – zwierciadło kultury”.
                   
                 



   Było pierwszą bodaj w Polsce tego rodzaju próbą wymiany wiedzy oraz konfrontacji różnych spojrzeń i metodologii  stosowanych w badaniach nad ubiorem w różnych kulturach świata, podjętą z perspektywy naukowej i uwieńczoną publikacją, w której zebrano teksty referatów wygłoszonych w trakcie konferencji.  
    Tegoroczne spotkanie naukowców  miało na celu poszerzenie obszaru badań, zawłaszcza o zagadnienia związane z estetyczną i symboliczną funkcją stroju oraz badaniem jego relacji ze sztuką. 

              


    Specjalistyczna, historyczno-kostiumologiczna problematyka przenikała się w wystąpieniach z szerzej ujmowaną tematyką dotyczącą zjawiska mody. Pozwala to stwierdzić, że w Polsce zaczyna się wreszcie wyłaniać i kształtować środowisko naukowe podejmujące badania nad modą, już nie z punktu widzenia tylko historii ubiorów, ale z szerszej perspektywy  analizującej modę jako fenomen społeczno-kulturowy i estetyczny. 
     Na brak odpowiednich narzędzi i metod badawczych zwrócił uwagę w swym referacie Piotr Szaradowski z poznańskiej School of Form. Stwierdził też, że bezwzględne traktowanie mody jako sztuki może prowadzić do fałszywych stwierdzeń, gdyż nie pozwala na zobaczenie jej odrębności. Z tym stwierdzeniem wypada się zgodzić, o ile poddawalibyśmy analizie bezkrytycznie wszelkie przejawy mody. Moim zdaniem stawianie znaku równości między modą i sztuką oczywiście nie ma sensu, ma sens natomiast takie krytyczne podejście do mody, które pozwala na wyłonienie spośród jej najróżnorodniejszych manifestacji tych, których charakter i jakość wykraczają poza zwykły, przeciętny poziom czy komercyjną poprawność, i które zarówno swą formą jak też siłą wizualnego i estetycznego przekazu znaczą nowe wartości wkraczając w obszary zajmowane przez sztukę.

          



     Takie przejawy mody zapewne miała na myśli Aleksandra Jatczak z ASP w Warszawie, która w swym wystąpieniu poruszyła temat muzeum jako miejsca konstytuowania się koncepcji ubioru jako dzieła sztuki. Ten, też właściwie dziewiczy na naszym gruncie, temat ma już przecież swą niemal pół wieku trwającą historię. Na zachodzie Europy, w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych modę zaczęto traktować poważnie już w latach 20-tych XX wieku, kiedy zaczynały powstawać pierwsze kolekcje ubiorów. One też dały wkrótce początek pierwszym muzeom mody, wśród których jedno z najważniejszych miejsc zajmuje paryski Palais Galliera - Musee de la Mode et du Costume. Ale muzeum to zbiór artefaktów, a więc w wypadku mody jest to kolekcja ubiorów i ich akcesoriów o szczególnej wartości historycznej i artystycznej. Jednak jeśli mówić o modzie w kontekście sztuki  nie można pominąć całej przestrzeni związanej z prezentacją mody - w moim przekonaniu jest to obecnie ta przestrzeń, w której najczęściej dochodzi do ekspresji na poziomie zbliżonym do sztuki. A więc nie ubiór sam w sobie jest dziełem, choć i tak bywa, ale koncept związany z jego prezentacją, który może przybierać formy artystyczne. Jeśli łatwo od dawna przystajemy na fakt istnienia artystycznej fotografii mody, to nie ma powodu, żeby nie uznawać artystycznych wartości tkwiących w produkowanych przy użyciu większych lub mniejszych budżetów spektaklach mody, jakimi często są pokazy oraz w małych formach filmowych, które w ostatnich latach zdobywają nawet przewagę nad fotografią.
Istnienie relacji między modą i sztuką starała się udowodnić dr Beata Biedrońska-Słota z Polskiego Instytutu Badań nad Sztuką Świata, w referacie zatytułowanym "Europejska moda i sztuka we wzajemnych relacjach". W, z konieczności przyspieszonym, bo ograniczonym 20-minutowymi ramami czasowymi, wystąpieniu zarysowała kwestię  wzajemnych inspiracji twórców mody i artystów odtwarzających ubiory w dziełach malarstwa, rzeźby i grafiki na przestrzeni wieków, od czasów średniowiecza po wiek XIX.

   



   Jednym z bardziej interesujących był referat dr hab. Grażyny Bobilewicz z Instytutu Slawistyki PAN:  "Ubiór awangardy rosyjskiej jako forma manifestacji artystycznej", w którym autorka zanalizowała ubraniowe strategie rosyjskich artystów pierwszego ćwierćwiecza XX wieku, jak Majakowski, Burluk, Łarionow czy Gonczarowa na podstawie różnorodnych ich reprezentacji /portret/autoportret, fotografia, performance artystyczny/ starając się wykazać, że niekonwencjonalny, oryginalny ubiór stanowił dla ich artystycznej wyobraźni niewyczerpane źródło konceptów z pogranicza prowokacji oraz swoiste medium artystyczne, gdyż niejednokrotnie pełnił funkcje instrumentu poszerzenia percepcji wzrokowej i przekazu radykalnych idei estetyczno-intelektualnych. Dużo konkretnych informacji rzeczywiście przybliżyło osobowości czołowych rosyjskich awangardystów tworzących kulturalno-artystyczny krajobraz porewolucyjnej Rosji.




    Interesująco się zapisały wystąpienia dr Anny Lebet-Minakowskiej, "Czy obraz nie kłamie? Strój żydowski ze zbiorów muzealnych w świetle malarstwa i grafiki"/ oraz dr Anny Antonowicz z KUL "Sztuka przeciw modzie. Debata dekoracyjna a wiktoriańska anty-moda", a także dwa wykłady dotyczące historyzmu w modzie: dr Małgorzaty Możdżyńskiej-Nowotki z Muzeum Narodowego we Wrocławiu "Pozór kostiumu. O historyzmie w modzie kobiecej XIX wieku" i dr Anny Straszewskiej z Instytutu Sztuki PAN "Kostiumowy spektakl. O ubiorze historycznym w twórczości Hansa Makarta". 

  Osobny panel stanowiły wystąpienia dotyczące symboliki ubioru w sztuce współczesnej, zarówno w kontekście działań samych artystów, gdy odpowiednio zakomponowany ich ubiór w trakcie akcji staje się nośnikiem idei artystycznej bądź ją wspiera /jak w przypadku polskich performerów, o których mówiła dr Dorota Grubba-Thiede w referacie "Okrywając ciało-odsłaniająć przestrzeń". Stroje performerów jako esencjalna diagnoza problemów epoki"/, jak też jako medium artystyczne dla twórców, którzy poprzez immanetne lub naddane treści zawarte w ubraniu /najczęściej posiadającym już jakąś historię/ tworzą własne systemy znaczeń /dr Anna Dzierżyc-Horniak, "Miedzy widocznym a ukrytym, w zapomnieniu i pamięci. Ubranie w taktykach wybranych artystów polskich; dr Magdalena Furmanik-Kowalska, Symbolika stroju w sztuce współczesnych artystek chińskich/. W tej części była też mowa o  znaczeniu muzułmańskiej zasłony w sztuce współczesnej i na wybiegu /w wykładzie Jagny Jaworowskiej "Zza zasłony mniej widać"/.
   Każdy z wykładów w istocie wnosił coś ciekawego i wart był wysłuchania, choć mnie niewątpliwie najbardziej zainteresowały te dotyczące szerszych zagadnień mody i jej najnowszej historii. 

Pozostaje na koniec wymienić nazwiska organizatorek konferencji. Są nimi dr Magdalena Furmanik-Kowalska, dr Anna Straszewska i dr Joanna Wasilewska.

tekst: Dorota Morawetz
     







niedziela, 2 listopada 2014

MODA I SZTUKA SPOTKAŁY SIĘ W WERSALU




      
      W 2011 miłośnicy mody mieli wspaniałą ucztę dzięki ekspozycji w Grand Trianon, dedykowanej inspiracjom XVIII-wiecznym w projektach współczesnych kreatorów. Niezapomniane kreacje największych twórców mody przełomu XX i XXI wieku wspaniale wpisywały się w historyczne wnętrza Pałacu. 
                                   
                                      


       Fantazje na temat XVIII-wiecznej krynoliny i fraka, w wydaniu Vivienne Westwood, Karla Lagerfeld, Galliano dla Diora, Jean Paul Gaultier, Christiana Lacroix, Oliviera Theyskens, Martina  Margieli, Azzedine Alaïa, Alexandra McQueen, Yohji Yamamoto, Thierry Mugler`a dialogowały z oryginalnymi ubiorami i akcesoriami z epoki. 

       


     W lipcu tego roku do Wersalu powrócił Dior, tym razem pod postacią zaprojektowanego przez Pierre Delavie monumentalnego płótna, które zasłaniać będzie prace związane z restauracją dachu Pawilonu Dufour, aż do marca 2015.

                         Pierre Delavie - autor fotograficznego panneaux.




    Związki Diora z Wersalem sięgają roku 1947, kiedy to założywszy swój dom mody wielki krawiec zapragnął przywrócenia wspaniałości francuskiej haute couture po smutnym okresie wojny. 
W sposób całkowicie naturalny znalazł w Wersalu, w jego architekturze i luksusie XVIII-wiecznego detalu, najlepsze odniesienie i źródło inspiracji dla swej pracy.
Emblematyczne modele Diora w stylu zwanym New Look fotografowali na dziedzińcu Pałacu najwięksi fotografowie tamtych czasów. Bywało, że nosiły nazwy odnoszące się do wersalskich budowli.



    
      W tradycji Maison Dior te odniesienia są kontynuowane do dzisiaj. Genialny i obrazoburczy John Galliano, usunięty kilka lat temu ze stanowiska głównego projektanta Diora za swe niechlubne antysemickie ekscesy, wielokrotnie do tej tradycji się odnosił. 
     Świadczy o tym także ostatnia kolekcja Ralfa Simons, obecnego dyrektora artystycznego  Diora, która zaprezentowała nowoczesną wizję Marii Antoniny.


   
       Monumentalne fotograficzne trompe-l`oeil ukazuje historyczne i współczesne modele Diora wtopione w architekturę Dziedzińca Królewskiego i  Kolumnadę  Jules Hardouin-Mansart z 1685 roku, stwarzając iluzję, że te piękne kobiety w wytwornych sukniach, wyglądajace przez okna lub przechadzające się pod arkadami, są uczestniczkami jakiegoś wystawnego królewskiego przyjęcia.

fotografie pochodzą z serwisu prasowego Palais de Versailles /kopiowanie i publikowanie w jakichkolwiek innych miejscach jest zabronione/.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

RECYCLING PAINTING - RECYCLING FASHION - RECYCLING LIFE



 W sobotę 28 czerwca w Villa ModArte  odbyła się pierwsza w tym sezonie prezentacja łącząca sztukę i modę.


      Malarz Ireneusz Bęc zaskoczył mnie kilka miesięcy temu podczas wernisażu wystawy w Galerii Olympia w Krakowie pokazując swe ostatnie obrazy pod hasłem "Odzysk". Okazało się, że są to płótna, których nowy wymiar i nowe życie pojawiły się wskutek żmudnych zabiegów zdrapywania warstw farby z dawno już powstałych malowideł. Ten swoisty recykling wydał mi się na tyle w swej idei podobny do mej własnej filozofii recycling fashion, że zaproponowałam  abyśmy zrobiliwspólny pokaz w tej, dedykowanej modzie i sztuce,  przestrzeni ModArte. Zgodził się chętnie. Po jakimś czasie przekazał mi kilka najnowszych, jeszcze nigdzie nie prezentowanych prac - białe płótna z podkładem z gencjany, który wydobywał na wierzch żmudnymi zabiegami zdzierania i wykruszania wierzchniej białej skorupy.


       Z tych płócien powstała monumentalna instalacja: ze ściany na podłogę spływa jak kaskada biało-fioletowy, poznaczony spękaniami i przetarciami, malarski dywan, który na dobrą sprawę, mógłby tak ciągnąć się po podłodze w nieskończoność.




        Moja metoda recyklingu ubraniowego polega  na dobieraniu się, poprzez prucie i dekonstrukcję, do najgłębiej ukrytych warstw ubrania, które ma zwykle w sobie zapisaną jakąś dłuższą lub krótszą historię.
Z tak uzyskanych fragmentów modeluję potem i konstruuję nowy ubiór. Stare ubranie powraca w nowym, innym życiu.

        Obraz pracy rąk rozpruwających nożyczkami ubranie, nakłada się na przestrzeń mieszkania, które też ma swoją przeszłość. Są w nim jeszcze stare, należące do kogoś meble,  rodzinne zdjęcia i portrety, bibeloty......Ręce rozrywające części ubrania dotykają równocześnie skrawków tej historii, jakby to przeszłe życie było poddawane przenicowaniu. Recycling life.



       Dwie metody pracy, odnoszące się do dwóch różnych obszarów twórczej działalności, zdają się zbiegać we wspólnym punkcie; obie bazują na zbliżonym podejściu do materii wyjściowej, która  poddawana jest zabiegom zmierzającym do jej transformacji.



 
     Wystawa, zorganizowana we współpracy z Galerią Olympia,  ma formę instalacji multimedialnej dostępnej do oglądania w dniu wernisażu zarówno we wnętrzu willi jak też od strony ogrodu, który został włączony w strefę tej artystycznej manifestacji.










 
Projekcja zewnętrzna.

sobota, 14 czerwca 2014

WYKŁADY O MODZIE - LATAJACY UNIWERYTET MODY - VILLA MODARTE -


Wkrótce ruszają wykłady na temat mody, historii mody, dziejów haute couture, wielkich kreatorów,wielkich rewolucji w modzie. Cykl autorskich prezentacji dziejów mody i wielkiego krawiectwa prowadzi Dorota Morawetz - historyk sztuki, scenografka i projektantka mody, zajmująca się historią i teorią mody, od lat 1995 prowadząca wykłady z tego zakresu w szkołach artystycznych.

cykl
 MODA - WIELCY KREATORZY - KLASYCY I SZALEŃCY
 adresowany jest do  tych, dla których moda jest zjawiskiem nie tylko związanym z sezonową wymianą ubrań, ale  także fascynującym fenomenem, dziedziną o której chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej.

Spotkania z modą, prowadzone będą w ramach  LATAJĄCEGO UNIWERSYTETU MODY. Latającego, gdyż poszczególne cykle wykładów mogą odbywać się w różnych miejscach.
Ta, pierwsza edycja przewiduje spotkania w przestrzeni VILLA MODARTE.
Z tego względu ilość miejsc jest ograniczona do 15 uczestników.


 Pierwszy wykład przewidziany jest w niedzielę 22 czerwca o godz 18-tej.
Osoby zainteresowane proszone są o dokonywanie rejestracji z podaniem imienia i nazwiska 
na adres mailowy:biuro41@onet.pl  z hasłem wykład w tytule maila.
Opłata za uczestnictwo w wykładzie: 10 zlp



Przypominam, że wykłady odbywać się będą w Krakowie.

Zapraszam
Dorota Morawetz

a to link do strony wydarzenia na facebooku  https://www.facebook.com/events/689558487782755/



środa, 11 czerwca 2014

VILLA MODARTE - przestrzeń dla mody i sztuki - odsłona 2014



     W lecie zeszłego roku /lipiec 2013/  zainaugurowana została działalność VILLA MODARTE..
Pod nazwą nawiązującą do tytułu mego bloga kryje się realna przestrzeń dedykowana sztuce i modzie, usytuowana w liczącej 100 lat willi z malowniczym ogrodem.
Gorące czerwcowe dni prowokują do wznowienia tej inicjatywy i do nowych działań w ramach interdyscyplinarnego projektu.

     Idea VILLA MODARTE  polega na stworzeniu platformy dla prezentacji mody w powiązaniu z szeroko pojętymi sztukami wizualnymi. Zawsze pociągało mnie w modzie to co najbardziej indywidualne, oryginalne, ekscentryczne, poszukujące i eksperymentujące, moda, która przybliża się do sztuki, moda, która inspiruje sztukę lub sama ze sztuki czerpie inspirację. Moda od początku towarzyszyła mi w mej pracy w teatrze, była dla niej i nadal pozostaje istotnym źródłem inspiracji. Równolegle z projektowaniem kostiumów teatralnych i filmowych robię ubrania, które pozostają niekiedy pod wpływem swego rodzaju teatralności, a przynajmniej takim jest zazwyczaj sposób w jaki staram się moje propozycje prezentować. W projektowaniu celem nadrzędnym jest dla mnie zawsze robienie ubrań oryginalnych, niepowtarzalnych, takich, które spodobają się osobom o wysokim poczuciu indywidualizmu, pragnącym się wyróżniać z tłumu, nieco, lub nawet bardzo, ekscentrycznym. Równocześnie ubrania te często prowokują mnie do podejmowania innego rodzaju wypowiedzi, stają się obiektami performance`u lub instalacji, niekiedy z użyciem video, dla których wymyśliłam określenie fashion-video-instalacja.
                                             
                               Dorota Morawetz, AFTER DECONSTRUCTION
                               fashion-video-instalacja,
                               Galeria Floriańska 22, Kraków, lipiec 2012, fot. Marek Gardulski

                                Dorota Morawetz, AFTER DECONSTRUCTION
                                fashion-video-instalacja
                                Galeria Floriańska 22, Kraków, lipiec 2012, fot. Marek Gardulski

     Moda może być przestrzenią autokreacji, bardzo użyteczną zwłaszcza dla tych, którzy budują swój wizerunek na bazie wyglądu. Ale jest MODA też znakomitym i niezwykle nośnym wehikułem znaczeń i może przekazywać rozbudowane i głębokie treści na temat współczesnego świata i ludzi, ich kondycji, ich uczuć, ich relacji z innymi. Moda, choć wciąż bardziej, z natury swej użytkowości, wiązana z designem, może być i bywa tak samo nośną formą wypowiedzi artystycznej jak sztuka wysoka. Dlatego współcześni kreatorzy mody tak często starają się powiedzieć coś więcej swymi kolekcjami czy też formą pokazu niż tylko to, że jest to po prostu nowa propozycja ubraniowa na nadchodzący sezon.

     Przestrzeń VILLA MODARTE  zamierza, kontynuując swą działalność, dotykać tej  przestrzeni balansującej na styku mody i sztuki. W kontekście  nagłego przyspieszenia, jakiego w ostatnich dwóch latach nabrały u nas rozmaite inicjatywy związane z modą /na świecie to zjawisko liczy już co najmniej 20 lat i wciąż się rozwija i rafinuje/, oraz wobec faktu, że  "zajmowanie się" modą stało się po prostu modne, samo w sobie trendy, chciałabym zwrócić uwagę na to, że ci, którzy tworzą dzisiaj ten "medialny szum" wokół  mody niekoniecznie odkrywają nowe, nieznane nikomu lądy. Obszary te od dawna były eksplorowane przez nielicznych specjalizujących się w tej tematyce naukowców /np. prof. Sieradzka/, ale  też przez niezależnych badaczy i pasjonatów mody, zarówno w aspekcie obserwacji i dokumentacji czysto wizualnej strony mody /nowe kolekcje, nowi kreatorzy, prezentacje mody/, jak też w związku z  prowadzeniem badań czysto teoretycznych. Osobiście zajmuję się problematyką mody od kilkunastu lat, co zaowocowało autorskim cyklem wykładów na temat historii haute couture i wielkich kreatorów, które d 1997 prowadzę cyklicznie w rozmaitych szkołach i uczelniach . Do idei tych wykładów nawiążę w najbliższym czasie w ramach działalności Villa ModArte.

      Pierwszą manifestacją  przestrzeni VILLA MODARTE  był zeszłoroczny performance w wykonaniu japońsko-krakowskiej tancerki butoh MIHO IWATA, który towarzyszył otwarciu letniego salonu autorskich ubrań, wykonywanych technikami recyclingu. MIHO wystąpiła w jednej z kreacji - czarnym płaszczu smokingowym skonstruowanym na bazie lustrzanego odbicia.
Poniżej kilka zdjęć z tego wydarzenia oraz krótkie video /niestety beż dźwięku/.

        fot. prof. Sato

      fot. Akiko


  
video z performance Miho/ I część -ogród; II część - wenętrze/
i tekst © Dorota Morawetz